Myślę, że każda kobieta marzy o
pięknych, pełnych ustach niczym Angelina Joli. Nie oszukujmy się
jednak, nie każdą z Nas natura obdarzyła tak hojnie ;)
Ja od najmłodszych lat miałam ogromne
problemy z ustami, zawsze były suche, często zimą pojawiały się
wokół nich strupki. Z pewnością nie wyglądało to ładnie. Na
szczęście nie zostały mi żadne blizny po tych okropnych latach.
Próbowałam oczywiście przeróżnych pomadek, kremów i innych
specyfików do pielęgnacji ust. Niestety żaden nie przyniósł
trwałych, oszałamiających efektów. Na szczęście dobre trzy
lata temu dzięki mojej bardzo dobrej koleżance znalazłam doskonałe
rozwiązanie mojego problemu. Niestety, aby efekty były naprawdę
powalające potrzeba systematyczności. Jak pewnie większość z was
wie tym niesamowitym produktem jest Carmex. Nie wierzyłam w jego
cudowne działanie, ale zaskoczyło mnie ono naprawdę pozytywnie.
Niestety po dwóch latach nieustającego
używania Carmexu, efekty zaczęły delikatnie słabnąć i przy
naprawdę dużych mrozach moje usta były widocznie przesuszone. Na
to jednak nie mogę sobie pozwolić, ponieważ intensywny kolor na
ustach to mój znak rozpoznawczy ;) Dlatego po skończeniu kolejnego
opakowania Carmexu, będąc w drogerii skuszona opiniami dziewczyn z
YT i aktualną promocją zdecydowałam się na Nivea Lip Butter o
zapach malin. Jego skład może nie powala, ale wtedy najbardziej
zależało na tym, aby moje usta znów wyglądały ładnie i naprawdę
tak się stało. Usta były znów nawilżone i gładkie. Moim
zdaniem jest też wydajniejszy od Carmexu, ale być to moja
subiektywna ocena. Teraz stosuję go na zmianę z Carmexem wiśniowym.
Jednak przy cenie regularnej zdecydowanie kupię ponownie moje
wiśniowe cudo. Myślę jednak, że warto znać alternatywę i mieć
szersze spektrum wyboru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz