sobota, 8 marca 2014

O ustach słów kilka(set).

Myślę, że każda kobieta marzy o pięknych, pełnych ustach niczym Angelina Joli. Nie oszukujmy się jednak, nie każdą z Nas natura obdarzyła tak hojnie ;)
Ja od najmłodszych lat miałam ogromne problemy z ustami, zawsze były suche, często zimą pojawiały się wokół nich strupki. Z pewnością nie wyglądało to ładnie. Na szczęście nie zostały mi żadne blizny po tych okropnych latach. Próbowałam oczywiście przeróżnych pomadek, kremów i innych specyfików do pielęgnacji ust. Niestety żaden nie przyniósł trwałych, oszałamiających efektów. Na szczęście dobre trzy lata temu dzięki mojej bardzo dobrej koleżance znalazłam doskonałe rozwiązanie mojego problemu. Niestety, aby efekty były naprawdę powalające potrzeba systematyczności. Jak pewnie większość z was wie tym niesamowitym produktem jest Carmex. Nie wierzyłam w jego cudowne działanie, ale zaskoczyło mnie ono naprawdę pozytywnie.

Niestety po dwóch latach nieustającego używania Carmexu, efekty zaczęły delikatnie słabnąć i przy naprawdę dużych mrozach moje usta były widocznie przesuszone. Na to jednak nie mogę sobie pozwolić, ponieważ intensywny kolor na ustach to mój znak rozpoznawczy ;) Dlatego po skończeniu kolejnego opakowania Carmexu, będąc w drogerii skuszona opiniami dziewczyn z YT i aktualną promocją zdecydowałam się na Nivea Lip Butter o zapach malin. Jego skład może nie powala, ale wtedy najbardziej zależało na tym, aby moje usta znów wyglądały ładnie i naprawdę tak się stało. Usta były znów nawilżone i gładkie. Moim zdaniem jest też wydajniejszy od Carmexu, ale być to moja subiektywna ocena. Teraz stosuję go na zmianę z Carmexem wiśniowym. Jednak przy cenie regularnej zdecydowanie kupię ponownie moje wiśniowe cudo. Myślę jednak, że warto znać alternatywę i mieć szersze spektrum wyboru.